Mj kumpel, z ktrym codziennie spotykam si w Warszawie, kiedy codziennie mija t bram - w solidnych, niemieckich butach z polskiego drewna. Wychodzi do pracy witem, wraca w ciemnoci. Rozbija motem bryy kamienia na mniejsze, inni brali te mniejsze, wace po pidziesit kilogramw i znosili je w d, bo tuczenie kamieni odbywao si na podestach olbrzymiej, dwustumetrowej ciany. 